Rumunia

W nocy z 6 na 7 grudnia policja w Krajowej rozpoczęła nową operację represyjną przeciwko CAF-FAC (Craiova Anarcho Front - Antyfaszyści z Krajowej). Anarchiści i antyfaszyści z Krajowej spotykali się zwykle w barze Keops, gdzie przychodzą punkowcy i rockersi. W ten sposób uniemożliwiali skrajnej prawicy prowadzenie propagandy wśród rockersów (w Rumunii wielu Rockersów utożsamia się z nacjonalizmem i faszyzmem). W ciągu ostatnich miesięcy, bar był często celem nalotów policji (mundurowej i tajniaków), czasem pod pretekstem ochrony baru (!?).

Członkowie CAF-FAC byli przyzwyczajeni do policyjnych prowokacji i starali się uniknąć jakichkolwiek incydentów w okolicy baru. Ale jeden z nas odprowadzał dziewczynę do domu i został zaatakowany przez 5 osób, które wcześniej próbowały wywołać bójkę w barze. Dziewczynie udało się zatelefonować (w Rumunii nie wszyscy mają komórki, więc pewnie znów będą pisać że terroryści mają dostęp do zaawansowanej technologii). Dzięki temu, 10 anarchistów i antifa mogło interweniować na czas. Nasz przyjaciel został ciężko pobity, ale 5 atakujących dostało jeszcze bardziej.

Policja zjawiła się natychmiast, cztery suki z prewencją i co ciekawe dwa ambulanse. Wywiązała się krótka bójka w trakcie której pobito kilku policjantów w cywilnych ubraniach. To w dziwny sposób pomogło czterem aresztowanym anarchistom (reszcie udało się uciec), gdyż policjanci woleli pobić ich, zamiast wlepiać im wysokie grzywny. Tak więc ci, którzy zostali najbardziej pobici przez policję dostali najmniejsze kary. Jednak jedna osoba doznała poważnych obrażeń i będzie musiała spędzić parę dni w szpitalu. Zamiast równowartości 1750 euro kara w końcu wyniosła 100 euro. Aresztowani anarchiści odmówili podawania jakichkolwiek informacji policji. Puszczono ich wolno. Jeden dostał karę 50 euro, a dwóch innych po 17 euro. (średnia pensja w Rumunii to > 100 euro). Aby zapobiec ewentualnym sprawom w sądzie, anarchiści starali się uzyskać obdukcję, ale lekarze odmówili, twierdząc że nie mają potrzebnych pieczątek. Rozmawiali z prawnikiem, ale te odmówił im obrony i doradził zapłacić kary. Jednak największą niespodzianką było to, że następnego wieczoru największa sieć TV w Rumunii (PRO TV) pokazała reportaż o ruchu satanistycznym z Calafat (małe miasto na północ od Craiova), który rzekomo stał się dużym zagrożeniem i który dał początek anarchistycznemu ruchowi w Krajowej. Według dziennikarzy ruch "zachęca ludność do obywatelskiego nieposłuszeństwa". W tle pokazano zdjęcia z demonstracji CAF w Krajowej w 1997 roku. To nowa taktyka rumuńskiej policji: używać mediów by zapobiec jakimkolwiek protestom przeciw przemocy i represjom. Gdy zdarzają się ataki na Romów, w mediach jest pełno informacji o kradzieżach, zabójstwach i gwałtach popełnianych przez Romów. Represja przeciw mniejszościom (Romom i anarchistom) jest dokonywana przy aprobacie opinii społecznej, która czuje się "zagrożona". Każdy uliczny czy medialny protest przeciw policyjnej brutalności pozostaje bez oddźwięku. Niektórzy z nas zaczynają rozumieć zdesperowane gesty Ravachola, Caserio, Czolgosza. Podczas kilku ostatnich incydentów udało się zdekonspirować kilku współpracowników policji.
Nasza odpowiedź jest: PRZEMOC PRZECIW PRZEMOCY. Inaczej umrzemy.